czwartek, 21 maja 2015

Pomnik jeńców radzieckich

Obelisk wykonany z piaskowca na początku lat 70-tych ubiegłego stulecia. Na obelisku znajduje się płaskorzeźba przedstawiająca postaci ludzkie. Na mogile napis: "OFIAROM ZBRODNI HITLERYZMU" Mogiła zbiorowa jeńców radzieckich zmarłych wskutek wychłodzenia, przewożonych w lutym 1942 r. w odkrytych wagonach węglarkach.

To pomnik jeńców Armii Czerwonej, którzy zmarli z wychłodzenia w lutym 1942 roku, przewożeni w odkrytych wagonach węglarkach, bez zimowej odzieży i bez jedzenia, w czasie siarczystych mrozów. Ich śmierć nastąpiła nie na froncie, lecz w wyniku barbarzyńskich warunków transportu, świadomie zorganizowanego w sposób prowadzący do ich wyniszczenia. Pomnik wzniesiono tutaj, przy rampie kolejowej w Terespolu, do której dowożono jeńców wojennych, aby następnie poprowadzić ich pieszo do prowizorycznych obozów w Holi, Kalinowie i Sielczyku.

Obozy jenieckie w Kaliłowie i Sielczyku były częścią sieci hitlerowskich obozów przejściowych, takich jak Frontstalag 307, które funkcjonowały pod lasem Hola w latach 1941–1941. Były to jedne z najstraszliwszych miejsc kaźni, przez które przeszło ponad 350 tysięcy radzieckich jeńców wojennych, którzy cierpieli głód, pragnienie i choroby. Miejsca te upamiętniają dziś dwa cmentarze. 

  • były częścią sieci hitlerowskich obozów przejściowych, takich jak Frontstalag 307, które funkcjonowały pod lasem Hola w latach 1941–1941. Charakter obozów: Początkowo były to obozy przejściowe, ale z czasem przekształciły się w obozy śmierci, w których ginęło wielu jeńców. Jeńcy przetrzymywani byli na ogrodzonym terenie drutem kolczastym, często pod gołym niebem.
  • Ofiary: Przez obozy przeszło łącznie ponad 350 tysięcy jeńców radzieckich, którzy byli skrajnie wyczerpani i cierpieli z powodu braku żywności oraz chorób.
  • Miejsca pamięci: Po wojnie na terenie obozów powstały dwa cmentarze jeńców radzieckich:
    • Cmentarz w lesie Hola: Znajduje się tam kurhan upamiętniający 40 tysięcy jeńców pomordowanych przez nazistów.
    • Cmentarz w lesie "Popówka" (okolice Kaliłowa): Na jego terenie znajduje się pomnik z napisem upamiętniającym 40 tysięcy jeńców, którzy zginęli z głodu i chorób lub zostali pomordowani. Obok cmentarza stoją też dwa krzyże (prawosławny i katolicki) upamiętniające poległych.
  • Mieszkańcy: W styczniu 1943 roku doszło do pacyfikacji wsi Kaliłów, w której zginęło 23 mieszkańców pomagających radzieckim jeńcom. 

 


Pamięć, która znika w cieniu współczesnych sporów

Dziś, gdy w przestrzeni publicznej trwa usuwanie pomników związanych z Armią Czerwoną, łatwo ulec narracji, która sprowadza wszystkich żołnierzy tej armii do roli „sowietów”, „komunistów” czy „Ruskich”. Tymczasem takie uproszczenia są głęboko krzywdzące i historycznie nieprawdziwe. Armia Czerwona była wielonarodowa: oprócz Rosjan walczyli w niej masowo Ukraińcy, Białorusini, Kazachowie, Gruzini, Ormianie, Azerowie, Uzbekowie i wiele innych narodowych i etnicznych grup z przestrzeni od Kaukazu po Syberię i Azję Środkową. W rzeczywistości ponad 40% składu Armii Czerwonej stanowili żołnierze spoza Rosji.

Co najważniejsze, byli to zwykli ludzie – chłopi oderwani od swoich wiosek, robotnicy, uczniowie, pasterze z gór Kaukazu czy stepów Azji Centralnej. Nie mieli nic wspólnego z ideologią, która rządziła Związkiem Radzieckim. Nie mieli wpływu ani na politykę Stalina, ani na decyzję o rozpoczęciu wojny. Nie wybierali, w jakiej armii będą służyć, a nierzadko – czy w ogóle chcą walczyć.


Ludzie, którym odebrano godność, a potem życie

Ci, których szczątki spoczywają w Terespolu, byli najczęściej zwyczajnymi żołnierzami zmobilizowanymi w pośpiechu, słabo wyszkolonymi, wysyłanymi na front bez wyposażenia, bez odzieży zimowej, czasem nawet bez broni. Totalitarny system rzucił ich w wir wojny, a później – jak wiemy – karał tych, którzy przeżyli niewolę. W ZSRR jeniec wojenny był traktowany jak zdrajca, dlatego wielu z tych, którym udało się wrócić, trafiło do łagrów.


Jedna z najmniej znanych zbrodni II wojny światowej

Do niemieckiej niewoli dostało się około 5,7 miliona żołnierzy Armii Czerwonej. Ich los był dramatyczny. Nazistowska ideologia, uznająca Słowian za „podludzi”, sprawiła, że jeńców traktowano gorzej niż zwierzęta. W obozach panował głód, prymitywne warunki sanitarne, brak opieki lekarskiej, a zimą także zabójcze mrozy. Epidemie, brutalne traktowanie i celowa polityka wyniszczenia doprowadziły do śmierci około 3,3 miliona jeńców, czyli niemal 58% wszystkich, którzy trafili do niewoli. To jedna z największych, a zarazem najmniej znanych zbrodni II wojny światowej.


Wojna zawsze zabija nie tych, którzy ją wywołują

Obelisk w Terespolu nie jest pomnikiem politycznym. Nie upamiętnia ideologii – upamiętnia tragedię ludzi, którzy stali się ofiarami dwóch totalitaryzmów. Symbolizuje młodych mężczyzn, którzy nie znali się nawzajem i nie nienawidzili się, a mimo to musieli walczyć i ginąć, zgodnie z decyzją ludzi starszych, którzy nienawidzili się i znali, ale nie musieli ryzykować życia.

Jak głosi przypisywana Erichowi Hartmannowi sentencja:

„Wojna to miejsce, w którym młodzi ludzie, którzy się nie znają i nie nienawidzą, zabijają się nawzajem decyzją starych ludzi, którzy znają się i nienawidzą, ale się nie zabijają.”

Terespolski obelisk przypomina nam o tych, którzy zginęli nie dlatego, że byli „wrogami”, lecz dlatego, że byli bezbronnymi, zmarzniętymi, osamotnionymi ludźmi, skazanymi na śmierć w wagonach-stodole. To pamięć o cierpieniu, które nie ma narodowości – i które zasługuje na szacunek.